wtorek, 3 stycznia 2012

I w końcu jest!!!






Nowy rok zaczęłam, a w zasadzie stary skończyłam, bardzo pozytywnie, jeśli idzie o robótkowanie. Przeszyłam ostatni szew w narzucie na kanapę. 

DWA LATA TO TRWAŁO! Szycie, mam na myśli. I  w końcu jest:




Widać tą małą migawkę spodu? Mam na myśli ten kwiatowy wzór. Cały spód to takie kwiaty, trochę w stylu angielskim. Miałam tego materiału sporo, więc został wykorzystany do tego projektu.

Niestety, moja praca jako narzuta się nie sprawdza. Przynajmniej taka na kanapę, której oryginalne pokrycie jest wykonane ze śliskiego materiału. Wszystko zjeżdża w przeciągu pięciu minut.





Kolorystyka bardzo mi się podoba...





...cieszę się, że spróbowałam uszyć patchwork...





...a chyba najbardziej cieszę się, że skończyłam tę pracę. 




Nawet jeśli nie sprawdziła się na kanapie, to zawsze może zostać użyta jako narzuta na łóżko. 


Ku końcowi zmierza też mój projekt zazdrostkowy - ten pobił rekord, bo miał być oddany 5 lat temu. Już wkrótce przedstawię gotowy.
hrabina.ee, wtorek, 03 stycznia 2012 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz