sobota, 17 grudnia 2011

Coś tam się pojawiło w oknach...


...i nie tylko w oknach.


Na drzwiach tydzień temu zawisł wianek:




Niezbyt wyszukany...




...skromny, ale z ostrokrzewem. To dzięki niemu mam utrzaskany w błocie samochód.





W kuchni, a w zasadzie w jadalni, żyrandol dostał ozdobniki:





Dzwonki, jagódki...





...szyszki...






A na stole, poniżej żyrandola, pierwsza partia ozodobionych pierników:





I kolejna partia:




Dzwonki, śnieżynki:




I kolejny wieczór, kolejna partia:




...oczywiście to jeszcze nie koniec. Na ozdobienie czeka drugie tyle. Za to pierniczki z pierwszych partii powędrowały już do ludzi.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz