niedziela, 6 listopada 2011

Szare niebo i bańki, których nie widać



Wybrałyśmy się we cztery do parku. Dziewczyny kochają puszczeć bańki mydlane. Zabrały swoje "sprzęty", ja wzięłam swoje specjalne ustrojstwo i... zaczęło się. 
Pogoda nie była za specjalna, bo na tle szarego nieba kolorowych beniek nie widać; za to wiatr nam sprzyjał - wystarczyło wyciągnąc plastikową "słomkę" i podmuchy same tworzyły i unosiły bańki. Z tym, że na zdjęciach wszystko jest zamazane. 


Dziewczyny biegały i aparat nie nadążał:



To białe, rozmazane wkoło Moniki, to właśnie bańki.


Każdy robił co mógł...




...żeby tylko otoczył nas obłoczek błyszczących kulek...



Dzięku temu plastikowemu, pomarańczowemu urządzonku, bańki rosną naprawdę spore, szkoda, że tego nie widać; może innym razem.




Monika też próbowała swoich sił:




Gosia pozostała przy swoim małym pojemniczku:




Mimo słabej pogody zabawa była udana.




Musimy powtórzyć ją w słoneczny dzień, wtedy pokażemy Wam lepsze zdjęcia:)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz