piątek, 25 listopada 2011

O kinie i samochodach



Wczoraj, w godzinach wieczornych, w zasadzie późno wieczornych, pojechałam do Portlaoise, do kina. 


Dlaczego to takie wydarzenie? Niewyobrażalnie długo nie byłam w kinie! Kilka lat. Zawsze obiecywałam sobie, że pójdę tutaj u nas, albo w Polsce, kiedy będziemy na urlopie. I wiecie co? Nie zdarzyło się tak, żebym obietnicę spełniła. Aż do wczoraj. I głównie za ostrą namową Artura. 
Jak pewnie część osób wie, 18 listopada wszedł na ekrany kin "Breaking dawn" - kolejna cześć sagi "Zmierzch". Wczoraj o 21 siedziałam już w kinie, razem z siostrą i "delektowałam się" reklamami poprzedzającymi film.

Szczerze powiedziawszy, wieczorem byłam zmęczona i nie bardzo chciało mi się wsiadać do samochodu i gnać do Portlaoise, ale... obiecałam siostrze, a Artur stał nade mną i ponaglał. W strugach deszczu(akurat lało, jakby chmura się oberwała; wycieraczki nie nadążały zbierać wody), w świetle oślepiających lamp przeciwmgielnych(tak, tutaj dużo ludzi włącza światła przeciwmgielne bez potrzeby; ba, niektórzy jeżdżą tak okrągły rok! nie zdając sobie sprawy jak bardzo przeszkadzają innym kierowcom), dotarłam pod kino, a tam... brak miejsc do parkowania. Wjechałam w jakąś boczną uliczkę i zatrzymałam samochód na miejscu, które miało jakieś napisy na sobie; czas gonił, nie wnikałam spcjalnie w to, co wymalowane było na asfalcie pod moim autem, tylko poszłam do kina. I całe szczęście, że nie wnikałam. Po filmie, kiedy już wsiadłyśmy z siostrą do auta, powiedziała mi, że zaparkowałam na jakimś prywatnym, opisanym miejscu. Nikt protestów nie zgłaszał, samochód miał wszystkie szyby i te inne akcesoria w całości, porysowany nie był... 



Film.... cóż tu dużo pisać? Jeśli ktoś lubi tę tematykę, to myślę, że spodoba mu się film. Być może dlatego, że obejrzałam w kinie, podobał mi się niesamowicie. Obrazy, dźwięk... Do tego nie rozczarował mnie, jeśli idzie o zgodność z książką! Wyszłam naprawdę zadowolona, czego nie mogę powiedzieć o części drugiej "New moon", na której strasznie się zawiodłam. W moich odczuciach była najgorzej zrealizowana, momentami przynudzała, była taka bez polotu. 
Jak na razie "Breaking dawn" i "Twilight" wiodą prym; zaraz po nich jest "Eclipse", a "New moon" ciągnie się daleko, daleko w tyle. 
 
Teraz pozostaje czekać na kolejną część, która o ile dobrze pamiętam, ma być w 3D. 



Ze spraw całkowiecie przyziemnych: nadszedł czas, kiedy Artur musi pomyśleć o innym aucie. Seat jeździ nadal, ale już szykuje mu się kilka napraw w przyszłości i nie bardzo jest sens pakować w niego kolejne pieniądze. Póki jeszcze znośnie wygląda, trzeba go sprzedać, bo później to już tylko pozostawałoby oddać go na części za 1 euro, żeby nie płacić ludziom ze szrotu za przyjęcie go i zutylizowanie(na którym oni oczywiście jeszcze zarobią). Nie mamy pojęcia co chcemy kupić; oglądaliśmy rover'y, hondy, toyoty. Chciałabym, żeby kupił sobie coś japońskiego, z troszkę większym silnikiem niż 1,0 i oczywiście coś nowszego. Ciśnienia specjalnego nie mamy, bo auto wciąż jest, ale powoli zaczynamy sie rozglądać za nowym.
Jeśli plan się powiedzie, to na naszym lokalnym parkingu pozostanie tylko mój samochód staruszek z 99r:)) póki jednak sprawuje się dobrze, nie myślę o rozstaniu się z nim, które byłoby dla mnie niezwykle bolesne. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz