sobota, 26 listopada 2011

Licytacja



Dziś po pracy Artur wybrał się na licytację samochodów. Wpadły mu w oko dwa auta, które sprawdzili ze znajomymi. Jeden to polo z 2002 roku, a drugi MG(z General Motors) z 2003 roku. Mój małżonek mieścił się w obu, co w przypadku jego wysokości, nie jest takie oczywiste. MG miał większy silnik, bo aż 1.4 i tutaj, po skontaktowaniu się  z AXA, okazało się, że ubezpieczenie jeszcze nas nie zabije:) więc Artur licytował to właśnie auto. Zainteresowania nim nie było specjalnego, dlatego udało się dojść tylko do 850 euro! Zaskoczona byłam totalnie i nagle... klapa. 
MG został wystawiony przez bank i ten nie zaakceptował oferty. Wycenił samochód na 1500 euro i nie chce zejść poniżej. Zobaczymy. 
Za jakiś czas znów przejedziemy się tam i jeśli nadal będzie stał, to trzeba będzie próbować licytować ponownie, a jeśli nie, to znaczy że nie nam był pisany. Może gdzieś czeka na Artura jakieś lepsze auto? 

W pierwszej chwili byłam lekko rozczarowana, że zakup nie doszedł do skutku. Liczyłam się z tym, że pewnie coś trzeba będzie do niego dołożyć, wymienić płyny, filtry, czy może jakieś tam jeszcze części, ale przy takiej cenie nawet nie poczulibyśmy tych kosztów. Teraz, po całym prawie dniu, już myślę o tym spokojnie. 

Szukanie trwa nadal.  

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz