piątek, 28 października 2011

Tuż przed halloween

Dziś ostatni dzień w szkołach i przedszkolach. Od poniedziałku przerwa tygodniowa - takie tutejsze ferie. W poniedziałek oczywiście halloween, więc przebieżka po domach, a potem spotkanie u Ann i Davida.

Stroje zostały zakupione - ze środków siostry, która koniecznie chciała mieć w tym udział. Mój wkład to torby, które uszyłam. Te w sklepach są tak słabe, że szkoda patrzeć w ich kierunku. Moje prezentują się tak:





Czarny materiał to satyna, która kiedyś była częścią mojego wampirzego przebrania. Szyło się z niej nawet całkiem nieźle, ale o czym tu mówić, skoro to tylko prostokąty?




Motyw nietoperka już był nieco upierdliwy na ostrych zakrętach - też satyna obrzucona zygzakiem, bardzo gęstym zygzakiem. Na szczęście podkleiłam pomarańczową podszewkę flizeliną, więc zygzakowanie nie szło źle.


Druga torba ma pajęczynę na sobie - to już było szycie-bajka, tylko zygzakiem po narysowanym szkicu:




Torby mają dość poręczny pasek; niezbyt długi, niezbyt krótki.




I na razie tyle moich działań.


Za to usztywniłam małą serwetę szydełkową. Po oczekiwaniu pół roku w torbie, ujrzała światło dzienne. Do tego dłubię jeszcze inne rzeczy, ale jakoś opornie mi to idzie.

Zrobiłam opaski i szaliki na drutach, do tego szalik szydełkowy, tylko jakoś nie mam kiedy tego pokazać. Nie mam weny na zdjęcia, na pisanie, nawet na czytanie. Muszę przeczekać ten czas.

2 komentarze:

  1. fajne torby uszyłaś córeczką

    OdpowiedzUsuń
  2. A jakie funkcjonalne, mam na myśli pakowne:))

    Anka

    OdpowiedzUsuń