poniedziałek, 1 sierpnia 2011

Uszyłam, ale...

...nie mogę zrobić dobrych zdjęć, bo Gosia się buntuje. Sukienka straciła cały urok, kiedy moja córka pozowała, jak pozowała. Monika już trochę lepiej, ale też to nie to, co bym chciała.



To Moniki spódnica zrobiona z dwóch bluzeczek mojej siostry:






I zbliżenia:




Podoba mi się ta falbanka:



Brzeg falbanki wycięłam w półkola i nawet nie musiałam tego "zygzakować". 


Sukienka Gosi:



Niestety, moja córka wybrała sobie niefortunną bluzkę pod spód i nic prawie nie widać. Do tego jej pozowanie...





Do kompletu jest opaska, ale oczywiście "jest i leży" i na tym kończy się jej funkcja. Chyba wymyślę jakieś kwiatki z materiału dolnego i przyszyję przy wycięciu przy szyi.




A moja szydełkowa rzecz rośnie powoli:





Spieszyć się muszę, a natchnienia jakoś brak!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz