środa, 27 lipca 2011

Zwycięstwo



Dziś będzie robótkowo.


Odniosłam zwycięstwo nad poduchą z kanapy. Czekała i czekała, ja przymierzałam się do tego i jakoś nie miałam czasu, a może natchnienia?

Wczoraj wyjęłam materiał, obmierzyłam wstępnie poduszkę, tę poniżej(aż mi się słabo robiło na widok kształtu):






Dziś zabrałam się do dzieła. Rozprułam pokrowiec, odrysowałam to co trzeba i wieczorem siadłam do maszyny z lekkim drżeniem rąk:)

Musiałam połączyć dwa różne materiały, bo już wiedziałam, że jednego, zamazianego w kwiaty...



...nie wystarczy na wszystko. Rozwiązałam to w ten sposób, że drugi, nowy materiał....





....pójdzie na spód, a z tego, z którego już uszyłam część pokrowca, uszyję wierzch.



I oto co mi wyszło:



Cieszę się niesamowicie, że wszystko sie "zeszło" na rogach i zaokrągleniach.




Linie są w miarę proste.




Nawet to łączenie dwóch różnych wzorów tak nie razi.





Generalnie, wygląda dobrze, przynajmniej w mojej ocenie. Duma tak mnie rozpiera, że nie bacząc na godzinę, musiałam o tym napisać:)

Jutro podejście do bliźniaczej poduchy, a potem reszta i... kanapa będzie prawie jak nowa.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz