środa, 6 lipca 2011

Cisz... spowodowana wizytą...



...moich rodziców. 

Po raz pierwszy, od kilku lat, moi rodzice przyjechali do Irlandii w celach wypoczynkowo-turystycznych. Nie po to, żeby pomóc, bo urodziłam dziecko, czy dlatego, że jestem w ciąży i właśnie się przeprowadzam:)


Trzeba przyznać, że pogoda nam dopisuje; od tygodnia mamy lato, dopiero dziś zaczęło padać. Chyba przywieźli, tak jak znajomy Irlandczyk prosił, butelkę słońca i wylali na niebo. 

Jeździliśmy głównie w miejsca, które my znaliśmy z poprzednich wizyt. Ale też wczoraj wybraliśmy się na większą wyprawę - dwoma autami - do Glendalough w Co. Wiclow. 

Więcej o tym miejscu napiszę innym razem, dziś tylko kilka zdjęć.


Góry Wiclow:




Glendalough:








Izabela też próbowała się wspinać:












Tu już Heywood Gardens:





...i moja próba oswojenia lwa:




Wieczorny spacer do Emo:




Wodospad w Slieve Bloom Mountains:




I na koniec ruiny Rock of Dunamaise:





Zostało nam kilka dni, więc jeszcze gdzieś się wybierzemy. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz