piątek, 15 kwietnia 2011

Nowe...





W prezencie urodzinowym(jeszcze do nich daleko) dostałam laptopa. Małżonek, razem z moją siostrą, postanowili mnie zaskoczyć. W czasie pobytu w PL, Artur zakupił stosowny sprzęt. Toshiba. 500GB pamięci. Stwierdził, że na jakiś czas powinno mi to wystarczyć. 

Teraz uczę się klawiatury od nowa. To znaczy moje palce się uczą. Największy problem mam z prawym klawiszem alt. Wciąż naciskam ten obok. Podobnie jest z kilkoma innymi, bo palce przyzwyczajone do pewnych odległości same chodzą. 


Teraz przenoszę wszystko z mojego stacjonarnego kompa na nowy dysk. Dobrze, że przesyłam bezprzewodowo, oszczędza to czas i wszystko inne. Skopiowałam już około 60GB. Zostało jeszcze tylko troszkę i oczywiście wszystkie zakładki.
Do tego wgranie wszystkich potrzebnych programów... I ogólnie przyzwyczajenie się do Windows 7....

Ależ wolno idzie mi pisanie! No rany kota! 



Chciałam jeszcze napisać o świętach, ale nie dam rady. W sumie nie mam za bardzo o czym pisać, bo nie zrobiłam jeszcze nic. Żadnych dekoracji, żadnych planów... wszystko w lesie, że się tak wyrażę. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz