niedziela, 6 marca 2011

Zaległe fotki



Ta jest ze stycznia:




Trzy poniżej - z lutego:






Trudno było uchwycić uśmiech, bo Izabelka odwracała się w inną stronę, a potem przestała się uśmiechać.





Ostatnie fotka z marca - z samego początku:





Cały czas coś wkłada do buzi i gryzie, gryzie... W sumie nie ma się czemu dziwić - trzy zęby w trzy tygodnie! I u nas to tak zawsze: albo cisza przez długi czas, albo wszystko w jednej chwili.



Skąd biorę czas na robótki? - takie pytanie czasem ktoś mi zadaje.

Wieczorami, kiedy już położę dzieciaki do łóżek, zabieram się za szydełko lub druty. Przy okazji oglądam - lub słucham, zależnie od mojego zaangażowania we wzór - filmy. Od jakiegoś czasu jest to serial "Przyjaciele". To dzięki niemu zaczęłam udoskonalać swoje rozumienie angielskiego parę lat temu. Niedawno zaczęli emitować "Ptaki ciernistych krzewów", ale dźwięk jest fatalny. Do tego dochodzi nasz stary telewizor i momentami naprawdę niewiele można wychwycić, zwłaszcza jeśli jeszcze małżonek chodzi dookoła z telefonem w ręku i rozmawia po polsku:) Zatem, tak sobie siedzę, dziergam i przy okazji oglądam filmy bądź seriale, słucham wiadomości. 

Ktoś mi kiedyś powiedział, że w porównaniu z Anglikami, Irlandczycy mówią strasznie niezrozumiale. Ja aż takiego porównania nie mam, w Anglii byłam tylko miesiąc. Pomiędzy ludźmi, z którymi rozmawiam tutaj, na pewno można wyróżnić tych, którzy mają strasznie ciężki akcent i tylko domyślam się o co im chodzi, ale są też tacy, którzy mówią fantastycznie. Większość po prostu mówi normalnie, albo to ja już przywykłam do ich akcentu:)

I jeszcze jedno: jeśli teraz tak szydełkuję ostro, to oczywiście nie mam czasu na książki. W jakimś momencie chwycę za lekturę i wtedy nitki pójdą w kąt. Nie potrafię połączyć wszystkiego, niestety.
 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz