niedziela, 9 stycznia 2011

Kolejna rózowa włóczka



...wpadła mi na druty. Ponieważ skończyłam mój zaległy szal czy też otulacz - zwał, jak zwał - mogłam nabrać oczka na coś innego. Wpadła mi w ręce dość gruba włóczka. Ma domieszkę wełny, niezbyt dużą, ale ma. Wybrałam sobie wzór spośród wielu, które mam zapisane i zaczęłam dziergać na próbę. Wzór oryginalnie był użyty do zrobienia czapeczki dla niemowlaka. Czapeczka robiona na okrągło, na pięciu drutach. Ja dodałam 2 dodatkowe oczka na brzegach, żeby mieć zakończenie. W innym wypadku kończyłam, bądź zaczynałam narzutem... i co z nim zrobić? Jedno dodatkowe oczko na końcu i na początku załatwiło sprawę. 

Wzór należy do tych łatwych do zapamiętania. Nie wiem, jak Wy, ale ja nie potrafię robić na drutach i oglądać telewizji czy czytać, czy nawet rozmawiać, jeśli mam wzór inny niż same prawe, bądź lewe oczka. Nigdy nie miałam podzielnej uwagi i tak jest do tej pory. Nie potrafię robić czegoś i rozmawiać przez telefon; a podobno jest to domeną kobiet: podzielność uwagi. 


Wracając do robótki, prezentuje się ona tak:





Myślę, że szalik wyjdzie całkiem przyjemny, bo robótka jest mięsista i przyjemna w dotyku. Zobaczę, czy da się jeszcze naciągnąć i czy zachowa kształt. Możliwe, że wtedy ażury wyjdą bardziej widoczne.  

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz