poniedziałek, 20 grudnia 2010

Zagadka z zębami




Pierniczki powoli się rozchodzą. Obdarowujemy nimi znajomych Polaków i Irlandczyków. Jeszcze tylko ze dwie paczuszki pozostało mi zrobić - dla sąsiadek przez ulicę - i już wszystkie życzenia będą dostarczone.
Tu chyba taki zwyczaj, że sąsiedzi wrzucają sobie kartki - przynajmniej do mnie dotarło już kilka z życzeniami od ludzi z naszej ulicy.


Zabrałam się wczoraj za malowanie ażurowych aniołków i zupełnie przypadkowo wpadł mi taki pomysł do głowy:




Wykorzystałam przy sprayowaniu kolorowe brystole i powstały obrazki. Dwa w jednym: aniołki zyskały na sobie złota farbę(bo ta oryginalna była brzydka), a ja dodatkowe "cosie".

Siostra już nawet wie, gdzie umieści te niby witrażyki. 


Pokażę Wam jeszcze jak Izabelka odpoczywa na psiaku:




A w ręku marchewka:




Niestety taki sielski obrazeczek to już przeszłość. Od dwóch dni Izę coś męczy - zakładam, że to zęby. Trzeszczy i trzeszczy przez cały dzień. W nocy oczywiście też daje do wiwatu. 

Gosi zaczęły się ruszać zęby. Ale co najgorsze, dwie dolne jedynki się ruszają, a za nimi, z tyłu, już widać przeżynające się stałe zęby! Chyba jutro pójdziemy do lekarza, bo jak to tak? Ja się z tym jeszcze nie spotkałam. A Wy coś możecie mi powiedzieć na ten temat?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz