sobota, 18 grudnia 2010

Wczoraj wieczorem...



... o godzinie 18, poszłam po samochód. Zrobili tak, jak obiecali. Zapłaciłam co prawda trochę więcej niż u innych mechaników, ale nie interesowało mnie kupowanie części, ani nic innego. Samochód daje się do sprawdzenia i wyceny, umawia się na termin i tylko odbiera sprawny. Przy czym mam gwarancję na usługę. 
Wsiadłam do renault i poczułam, jakbym prowadziła inne auto. Sprzęgło chwytało szybko przed remontem, ale teraz to już działa jak ekspres:) Przy czym chodzi tak idealnie gładko. Do tego skrzynia biegów dostała oleju i teraz biegi przekładam jednym palcem bez użycia siły. Co prawda mój portfel jest lżejszy o kilka stówek, ale... bez tego i tak nie miałabym po co jechać na NCT. 

Tak... ale na zakupy i tak pojadę dopiero w środę. Nie ma to jak wszystko na ostatnią chwilę. Jedyne, co mam z głowy, to sprzątanie. Przez cały rok coś tam upiorę, zetrę kurze, czy zmyję i dlatego nie robię generalnych porządków przed świętami. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz