czwartek, 2 grudnia 2010

Ostrokrzew w roli głównej


Jak już kiedyś pisałam, niedawno zaopatrzyłam się w ostrokrzew(nazywany jest holly po tutejszemu). U nas rośnie on jak chwast. Pełno go w lasach. Do wyboru z owocami lub bez, pędy długie, krótkie... Przywiozłam do domu całe naręcza i zaraz ukręciłam pierwszy wianek. Wyszedł taki sobie, bo nie użyłam rękawiczek, tylko gołymi rękoma próbowałam walczyć z pędami. Muszę przyznać, że liście kłują strasznie!




Później jeszcze upychałam te odstające gałązki, żeby wianek miał kształt  bardziej koło przypominający. Teraz sobie to "coś" leży i czeka na powieszenie na drzwiach po uprzedniej dekoracji wstążką czy czymś takim.

Przez chwilę jedna gałązka gościła na żyrandolu w kuchni, ale po dwóch dniach zmieniła miejsce.




Przeniosła się na parapet:




Tutaj nadaje tło szyszkom...




...i wspomaga latarenkę.














Nie mogłam się oprzeć i zrobiłam jeszcze kilka zimowych ujęć:












A ostatniej nocy spadło u nas 15cm śniegu! W ciągu dnia był mróz. Jutro podobno ma być snowstorm - zamieć, burza śnieżna czy jakkolwiek to nazwać. Ciekawe, jak to będzie wyglądać i czy w ogóle będzie?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz