piątek, 10 grudnia 2010

Kolejny krok



Dziś Izabelka próbowała swoich sił we wstawaniu. Podeszła(raczkowała mam na myśli) do kanapy i próbowała wstać, opierając się i siedzenie. Potem, na podłodze, ponawiała próby. W końcu, w swoim własnym łóżeczku, oparła się o szczebelki i stanęła. Nie trwało to długo. Pół minuty może. W każdym razie stała i się cieszyła. 

I kilka jej ujęć:



Świetnie opanowała sztukę jedzenia. Żebyście widzieli, jak wciąga makaron do buzi! Dostaje nitkę i ta, w jednej sekundzie znika:)
 



Uwielbia owoce i gotowane warzywa, choć surowego ogórka też wcina; podobnie walczy z marchewką.


Czasem siostry pomogą coś nałożyć:



...i wtedy staje się czarownicą.


Ponieważ rzadko kiedy Gosia spontanicznie się uśmiechnie do zdjęcia, nie mogę sobie odmówić przyjemności pokazania jej w tej sekundzie. Udało uchwycić się jej radość:
 



To, co ma na sobie, to mundurek, a w zasadzie granatowy strój sportowy. Bluza musi mieć nadruk informujący o szkole. Do tego oczywiście biały T-shirt. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz