sobota, 18 września 2010

Sama nie mogę w to uwierzyć...



...że po prawie 10 miesiącach, w naszym pokoju dziennym zawisły lampy! Tak, dziś Artur przykręcił to, co wczoraj kupiłam. Niebywałe, prawda? Nie dość, że w końcu dostałam to, co chciałam, to jeszcze małżonek zaraz zabrał się do pracy.


Lampy upatrzyłam już w tygodniu i bałam się, że znikną mi ze sklepu, jak dwa poprzednie modele. Wczoraj wsiadłam specjalnie w samochód i pojechałam do Portlaoise.

Teraz rzeczone produkty:



Wiszą jak plafony tuż pod sufitem. Jest ich dwa i mają średnicę około 40cm.


Tak wyglądają, jak się świecą:



Zdjęcia trochę ciemne, bo żarówka jeszcze się nie "rozgrzała".





Z przykrością donoszę, że jesień do nas zawitała. Pajęczyny już wiszą cały czas na naszych płotach:



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz