sobota, 31 lipca 2010

Nasza najmłodsza



Nawiązując do mojego bieżnika: dziękuję za Wasze liczne komentarze i rady. Tak, na pewno jeszcze raz będę go naciągać. Próbowałam żelazkiem coś zmodyfikować, ale to za mało. Teraz podejdę do tego spokojnie, bez nerwów, bo nie chcę być sfrustrowaną mamuśką, której coś nie wyszło:) Zobaczymy jaki efekt uzyskam po ponownym krochmaleniu i wtedy jeszcze raz Wam pokażę. Zrobię to jednak za jakiś czas, niech emocje we mnie opadną.


Teraz przedstawiam zdjęcia z serii "minki najmłodszej pociechy":














Zwyczajowo już, odwiedziliśmy Emo, żeby starsze mogły się wyszaleć:



...zaliczając wszelkie drzewa, pniaki, górki itp...


...ja pospacerować, a najmłodsza wyspać:




Siostra jak zwykle szalała z aparatem i oto efekty:



drzewka...



drzewa...



rodzina kaczek unosząca się na grafitowej wodzie...



 

i dostojne łabędzie.


A jutro jedziemy nad morze, do Tramore, w hrabstwie Waterford; podobno ma padać:) Czuję, że plaża będzie nasza.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz