sobota, 3 lipca 2010

Birr Castle, Co. Offaly


Tydzień temu wybraliśmy się do Birr, niedaleko nas - ok. 60km, w Co. Offaly. 


Dojazd od nas był całkiem prosty, w miasteczku Birr też w zasadzie nie można się zgubić, poza tym kogokolwiek zapytać o zamek w Birr, bez namysłu wskaże drogę. W przededniu naszego przybycia skończył się jakiś festiwal. Właściciele posiadłości wciąż byli jeszcze w zamku. 

Zamek został zbudowany w 1620r przez rodzinę Parsonów, Earls of Rosse(w wolnym tłumaczeniu, hrabiów Rosse; earl był to najwyższy, brytyjski tytuł arystokratyczny) których potomkowie do dziś żyją i pomieszkują w nim, stąd nie jest możliwe zwiedzanie go. Otwarte są tylko ogrody - olbrzymie obszary. 
Po wejściu zakupuje się bilety i w ich cenie jest zwiedzanie muzeum i ogrodów. Wiadomo, dzieci nie interesują się muzeami, więc tę część musieliśmy obejrzeć tylko pobieżnie. Sale poświęcone są inżynierom, naukowcom i ogrodnikom, którzy wykreowali te zielone przestrzenie i zajmowali się nimi przez lata. 




Tutaj uprzejmy pan poinformował mnie, że wejście jest z drugiej strony:) Nie byłam jedyną, która o tym nie wiedziała.


Wewnętrzna brama prowadząca na teren prywatny:




Ponieważ ogrody są rozległe, poustawiano wiele ławeczek opartych o drzewa:



Wielki teleskop - skonstruowany tutaj przez 3 hrabiego Rosse(w rodzinie Parsonów byli naukowcy i inżynierowie) w 1840r:



Widok na zamek z trasy spacerowej - powiewa flaga z herbem - znak obecności rodziny:



Dalej ścieżki wiodą wzdłuż meandrów rzeki Camcor:


...nad którą przewieszają się różne mosty:


Ten zbudowany w 1820r jest najstarszym, kutym z żelaza, mostem w Irlandii.


Po murach zamku wspinają się winobluszcze, róże i zapewne inne pnącza, których z tej odległości nie można nawet rozpoznać:



Z ławeczki miałam widok na piękne jezioro:



Jego wygląd został zmieniony w 19-tym wieku dzięki projektom 2-go hrabiego Rosse:




A tu nasza najmłodsza podróżniczka:



I nasz mały odpoczynek połączony z piknikowaniem:



Potem ruszyliśmy dalej, wzdłuż łąk z dzikimi kwiatami...



...pokonywaliśmy kolejne mostki...



...i schody...



...widzieliśmy wodospad...



...i studnię, której ściany wyłożone są muszlami...



...w taka mozaikę...



...wędrowaliśmy tunelami utworzonymi z gałęzi drzew ...



...oglądaliśmy najróżniejsze okazy drzew i krzewów(tutaj buk)...



...podziwialiśmy kwiaty wodne(grzybienie białe na zdjęciu poniżej)...




...aż taką furtką weszliśmy do "Ogrodu Milenijnego", zaprojektowanego przez matkę obecnego hrabiego, w 1935r, na pamiątkę jej małżeństwa...




Tam powitały nas aleje i alejki:



...dość dziwna - jak dla mnie - rzeźba...



Piękne łuki z grabu:



Urny(w liczbie dwóch) są sprowadzone z Bawarii i liczą około 300 lat:


Z tyłu widać białą ławkę - projektant to Anne - hrabina Rosse. Białe zakrętasy na oparciu tworzą inicjały jej i jej męża Michael'a - 6-go hrabiego Rosse.


Oczywiście przedstawiłam tylko skrawek tego, co zobaczyliśmy. Pokazałam to, co mnie urzekło. Zapewne każdy z Was zobaczyłby tam coś innego, piękniejszego i niepowtarzalnego w jego mniemaniu. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz