wtorek, 9 lutego 2010

Zaniemówiłam




Wczoraj dostałam przesyłkę z Polski.

Kiedy otworzyłam kopertę, zaniemówiłam. W środku znajdowały sie takie cudeńka:



Dostałam je od kogoś, kogo jeszcze nie dane było mi spotkać osobiście. Myślę jednak, że łączy nas ta specyficzna nić porozumienia, a dzięki niej, kiedyś do takiego spotkania dojdzie. Może wtedy, gdy już wybierzemy się do PL samochodem, a nie samolotem? 
W tej chwili mogę tylko powiedzieć: dziękuję! Do tej pory serwetki leżą w jadalni i cieszą moje oczy; przekładam je i podziwiam kilka razy dziennie. Są dla mnie tym bardziej cenne, że ja tej techniki nie opanowałam i nie podejrzewam, żebym w przyszłości się za nią zabrała.


Poniżej najnowszy nabytek:



Dzbanuszek, który będzie pasował do naszej kuchni, w której już niepodzielnie króluje drewno, kwiaty i len.





Natomiast na kominku zagościł hiacynt, który mój małżonek sprytnie złamał, machając kocem. Był przekonany, że kwiat tylko się przygiął pod ciężarem "przeżyć" i za jakiś czas wstanie. Niestety. Kwiatostan musiał być ścięty i teraz kończy rozchylać kielichy w wodzie:

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz