wtorek, 2 lutego 2010

Zakupy




W końcu nabyłam grabie, szpadel, sekator i małą łopatkę. Do tego worek ziemi i pierwszy krzak róży. Jak tylko pogoda będzie sprzyjać, zabiorę się za pracę w ogródku. Krokusy w doniczce już przekwitły i domagają się uwagi. Wkrótce powędrują na zewnątrz - tam im będzie zdecydowanie lepiej.

Dziś odnotowałam kolejny sukces: Artur skręcił dwa ostatnie krzesła - miesiąc leżały w pokoju w pudełkach, złożył szafki na buty i - uwaga - wniósł komodę na piętro(stała w pokoju dziennym od grudnia). Mąż czuje, że się wykazał, ja mogę zabrać się za kolejne porządki.

A w kolejce wciąż czekają: 2 karnisze, 2 rolety, 4 żyrandole i wieszak... Myślę, że za miesiąc będę mogła pochwalić się kolejnym sukcesem:)) 


Natomiast moje dziewczyny właśnie nagrabiły sobie do tego stopnia, że wszystkie prezenty, które dostały w Polsce, powędrowały do zamkniętych pudełek. Kiedy dostaną? Nie wiem. Zależy od ich zachowania, a to nie ulega poprawie. Na razie oglądają zabawki przez ścianki przeźroczystych pudełek. I tylko tyle.
 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz