wtorek, 16 lutego 2010

Ważka







Gdzieś, wśród wielu zrzuconych rzeczy na stoliku w charity schop, leżała sobie cichutko zapomniana broszka:






Wygrzebałam też plastikową, błyszczącą  bransoletkę, z której wykorzystam niektóre koraliki:





Przyznam się, że wzięłam ją głównie dla tej jednej różyczki:


Jest pięknie wymodelowana, ma delikatną barwę kości słoniowej. Na pewno kiedyś się przyda.


Znalazłam też śliczny, srebrzysty wisiorek z różą, ale nie udało mi się na razie zrobić mu sensownego zdjęcia, a na byle jakim, traci cały swój urok.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz