sobota, 27 lutego 2010

Termin



Dziś nasz samochód miał termin NCT. Z samego rana mąż pojechał do Portlaoise, żeby podstawić samochód na testy. 
Wczoraj byłam na myjni, żeby wyczyścić go z zewnątrz, potem z odkurzaczem pomykałam w środku(bo brudny samochód może nie zdać NCT).

Obawiałam się bardzo tych testów, bo auto nie miało certyfikatu od ponad 5 lat. Nie wiedzieliśmy dlaczego. Bałam się, że wyjdzie jakaś droga naprawa, którą trzeba wykonać i to bez żadnej dyskusji. 

Nasz Renault nie zdał dziś testów z powodu... źle ustawionego przedniego światła. I tylko tyle. Ponieważ w momencie kupowania zapewniono nas, że światła są w porządku, nie sprawdzaliśmy tego. W ogóle nie jeździliśmy do żadnego mechanika i nic nie robiliśmy, wychodząc z założenia, że co to, co jest źle, wyjdzie na testach i to po nich będziemy "odwiedzać" warsztaty.  
Mamy 3 tygodnie na dopracowanie samochodu i dostajemy certyfikat na 2 lata. 


Jestem niesamowicie zadowolona, bo nie spodziewałam się, że to 11-letnie auto śmignie na testach. I co najważniejsze: mam teraz pewność, że jeżdżę bezpiecznym samochodem. Tutejsze kontrole naprawdę to sprawdzają. Nie są robione sztuka dla sztuki, bądź zdzierania pieniędzy(choć pewnie znajdą się i takie pojedyncze przypadki).


Teraz czekamy na mój termin:))

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz