sobota, 20 lutego 2010

O urządzaniu domu



Często pada pytanie, ze strony rodziny czy też znajomych w Polsce, jak tam nasz dom i czy już urządziliśmy się? 

Trudno na to odpowiedzieć, bo zależy, co kto rozumie pod pojęciem "urządziliśmy się". 

Nie mamy tyle pieniędzy, żeby pójść do sklepu meblowego i kupić wszystko w jednej chwili. I prawdę mówiąc, ja nie miałabym z tego przyjemności, choć wiem, że są tacy, którzy wprowadzają się albo do urządzonego mieszkania, albo wcale. 
My wszystko robimy powoli. Chcemy mieć czas, żeby na pewno kupić i zrobić to, co nam odpowiada. 
Nie przemalowuję ścian w domu, nie kupuję tapet, bo wiem, że nie mam do końca wyklarowanej koncepcji o tych sprawach. 

W tej chwili zaopatrujemy się we wszelkie półki i szafki, które są nam niezbędne. Ale też wszystko to dobieram sobie według jakiegoś ogólnego zarysu.  

Powoli z pudełek wyciągam to, co kupiłam przez ponad 4 lata pobytu tutaj, a co leżało zapakowane w folie i papiery, gdzieś głęboko w szafach. 

I tak w kuchni, na lodówce pojawiły się dzbanuszki - jeden już Wam prezentowałam; teraz dostawiłam dwa kolejne:















Dokopuję się też powoli do koszyków i koszyczków, drewnianych pojemników... ale o nich napisze kiedy indziej. Dziś jeden z koszyków:




Znalazł zastosowanie w kuchni. 



Czasem denerwuje mnie ten bałagan, czasem chciałabym już mieć te wszystkie szafy i szafki, poukładać rzeczy i mieć nasz "rozpierdzielnik" z głowy. Ale dni płyną i do głowy przychodzą inne, często lepsze rozwiązania, których nie byłabym w stanie wprowadzić na samym początku, a które mogę zrealizować powoli. No bo powiedzcie, gdzie nam się spieszy?


Wiem, że niektóre osoby nie zrozumieją naszego postępowania i sposobu myślenie, ale to naprawdę nie nasz problem:))

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz