sobota, 6 lutego 2010

...




Dzisiejszego ranka Małgosia przyszła do naszego łóżka i zaczęła opowiadać mi, co też jej się śniło i jak bardzo się bała. A cóż takiego przestraszyło moje dziecko? 
Otóż śniło się jej, że zabrał mnie lekarz i rozciął mi brzuch, a potem wyjął dzidziusia(sama tak wymyśliła, bo niby jak ma wiedzieć, że dziecko przychodzi na świat inaczej?). Sen podsumowała stwierdzeniem, że ona nie chce być w ciąży.

Pod wpływem bajek zainteresowała się tematem ślubów i wybierania męża. Któregoś wieczoru podczas kąpieli, pyta mnie, jak ja wybrałam swojego męża? Zaczęłam tłumaczyć w jakiś w miarę prosty sposób, że się sobie spodobaliśmy, lubiliśmy ze sobą rozmawiać, a potem się zakochaliśmy w sobie. 
Małgosia posiedziała, przemyślała to wszystko i stwierdziła, że jak ona spotka takiego chłopca, to też się zakocha i będą mieszkać w naszym domu. Jeden warunek: chłopiec nie może być gruby! Skąd się jej to wzięło? Ze szkoły, bo podobno rozmawiała z Evie i kimś tam jeszcze na temat grubości. 

Monika natomiast przeżywa trochę mój rosnący brzuch, który wprawia ją w zadziwienie: "ale maś duzi brziuch!" - mówi to kilka razy dziennie. Małgosia powtarza, że mama jest gruba, ale wciąż ma małą głowę, więc nadal mnie kocha:))

Obu córkom natomiast przeszło ciągłe powtarzanie, że mają dzidziusia w brzuchu i że też są w ciąży. Dziś Monika to ostatecznie podkreśliła, mówiąc: "ty mamo jesteś w ciązi, a ja i Gosia nie jesteśmy w ciązi i tata teś nie jest w ciązi".

Pojawił się za to kolejny "problem". Jak ten dzidziuś się załatwia? Tu nic do najmłodszej nie trafia, poza tym, że "dzidziuś lobi w pieluśkę".


Ciekawe, jakie tematy i problemy będziemy rozwiązywać i omawiać na przestrzeni tych, niespełna trzech, miesięcy? Tak, bo to już tylko tyle i aż tyle zostało. No a ja zapomniałam o tej nieszczęsnej wizycie u pielęgniarki już drugi tydzień z rzędu. Nic to. W przyszłym tygodniu powinnam to załatwić.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz