piątek, 11 grudnia 2009



Od jakiegoś czasu milczę na blogu, bo wciąż walczymy z przeprowadzką. Dzięki pomocy mojego Taty, który był tu kilka dni, większość mieszkania jest już spakowane i przeniesione. Zostały tylko największe meble i rzeczy, które są nam niezbędne do funkcjonowania.
Na pewno wszystko poszłoby jeszcze sprawniej, gdyby jednocześnie nie było miliona innych spraw do załatwienia. Na szczęście największy stres chyba za mną. 
W poniedziałek umówiliśmy się z naszym agentem na zamknięcie rachunków w starym mieszkaniu, wypłacenie kaucji, itd. Ponieważ jest naprawdę sensownym facetem, wszystko powinno pójść szybko i sprawnie.

Nie udało mi się jednak zrobić USG - pierwszego, a jestem już w połowie 5 miesiąca - i nie zrobię tego wcześniej niż w styczniu. Trudno. Nie potrafię się rozerwać. Skoro ciąża "idzie" sprawnie i bez komplikacji zakładam, że nic złego się nie dzieje. Najważniejsze, że jedną wizytę u prowadzącej pielęgniarki miałam:))



Póki co, przedstawiam Wam nasz dom - pierwsze, mało udane zdjęcie. Przemykający samochód zasłonił dół, ale większość widać.  






Korytarz i wejście na górę. Na lewo skręca się do pokoju dziennego.







W pokoju dziennym mamy "kominek" - niestety nie prawdziwy, tylko jego gazową atrapę. 







A tu przejście między pokojem dziennym i jadalnią.







Widok na kuchnię - nie jest ogromna, za to jasna i taka, jak mi odpowiada.







Z jadalni wychodzi się na ogródek:





I tu nasz "ogromny" ogród. Na pewno nie poszaleję w nim, bo nie ma takich możliwości, ale dzieciaki już mają swoje miejsce zabaw. Furtkę wykonał mój mąż z pomocą taty i już w trakcie pracy wywołali zachwyt sąsiadki - Irlandki, która do tej pory mieszka bez takiego udogodnienia.





To tak pokrótce nasz nowy dom. Wszędzie jest wszystko, bałagan i stojące kartony, ale powoli jakoś sobie z tym poradzimy. Nie mam ciśnienia, żeby wszystko dopiąć w ciągu 2-3 tygodni i wprowadzić się do wykończonego zupełnie domu. Mogę mieszkać i dopracowywać resztę.


Zapewne wkrótce będziemy już przełączać linię telefoniczną, więc nie będę mieć internetu aż do powrotu z wakacji(chyba, że mnie zaskoczą, czego nie podejrzewam). W związku z tym, już teraz...




... Życzę Wam wspaniałych, pogodnych Świąt Bożego Narodzenia. Niech spełnią się Wasze marzenia, a radość napełni Wasze serca. Życzę, aby Nowy Rok 2010 był dla Was i dla nas dobrym rokiem. 



Anna

wtorek, 1 grudnia 2009

Jeszcze tylko spakować mieszkanie...




...i przenieść je w nowe miejsce. Potem spakować walizki i można lecieć na urlop. 

Sprzęty AGD kupione(będą w sobotę); łóżka, podłogi, stół i krzesła i inne potrzebne "drobiazgi" również wybrane i zapłacone - jutro mają przyjechać. 

Zaczęłam pakować nasze mieszkanie. Idzie mi ciężko; po trzech latach tak trudno rozstać się z tym miejscem. Wrosłam w nie, znam wszystkich sąsiadów - bliskich i dalszych, znam okolicę. Teraz ponownie musimy się zaaklimatyzować w nowym otoczeniu. Dobrze, że to wciąż to samo miasteczko. 


Samochód opanowałam już całkowicie. Nie było wyboru i jeździłam nim do oporu. Sprawuje się dobrze, nawet bardzo dobrze. Mimo swych rozmiarów(4.6m długości) i wagi jest niesamowicie zwrotny i lekki w prowadzeniu. Cieszę się, że go kupiliśmy. Teraz sprawdzimy jego ładowność:))