sobota, 14 listopada 2009

I już...



Wczoraj samochód stanął pod naszym domem, podpisaliśmy umowę i teoretycznie mogłam jechać. 

Przyznam, że miałam ogromne obawy co do jazdy po lewej stronie. Okazało się, że to nie jest żaden problem. Nawet się nie zastanawiałam nad wyborem właściwej, bo przyszło to naturalnie. Największy problem, to rozmiar wozu. Czuję się, jakbym prowadziła wagon. Mam wrażenie, że jego tył nigdzie się nie kończy. Poza tym inna marka... To wszystko powoduje, że czuję obawy. Wiem jednak, że wyboru nie mam. Samochód nie jest kupiony dla zaspokojenia naszej potrzeby posiadania, czy dla jakiegoś chwilowego kaprysu. Jest potrzebny już od zaraz i moje stresy, obawy muszą odejść w kąt. Muszę zacząć jeździć i koniec. 
Nawet myślę nad wykupieniem jednej lub dwóch godzin z tutejszym instruktorem, który pojeździ ze mną moim samochodem - to uważam jest genialne rozwiązanie, bo pomoże mi wyczuć i oswoić auto. I zapewne z tego skorzystam, bo przecież będę wozić swoje dzieci. 

Życzcie mi powodzenia, bo czasu mam naprawdę mało.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz