poniedziałek, 2 listopada 2009

Druty też poszły w ruch



Moja szydełkowa dłubanka nie posunęła się zbyt daleko od ostatniego wpisu. Doszło tylko 3 kwiatki, ale coraz bardziej mi się podoba.




Choć te małe kwiatuszki robi się szybko, samo przyłączanie ich do dwóch kawałków materiału zabiera sporo czasu. Jest to jednak zajęcie, przy którym wszelkie złe, niepokojące myśli odlatują, bo trzeba się skupić na liczeniu oczek i nawinięć, żeby nie naciągnąć materiału. 


Zaczęłam też szalik z włóczki Gucio opus w kolorze koralowym:



Wzór chyba powszechnie znany - bardzo prościutki ażurek, nad którym praktycznie nie trzeba myśleć podczas pracy.



Będzie to prezent dla Charlotte, a muszę się z tym pospieszyć, bo w sumie zostało mi około miesiąca czasu na wszystko, tzn. na przygotowanie prezentów dla naszych przyjaciół Irlandczyków. 



Dlaczego mam tak mało czasu? 

W tym roku spędzimy święta w Polsce - będzie to pierwszy raz po 4 latach. Stąd nie mam presji na przygotowywanie ozdób świątecznych do własnego domu, bo już 16 grudnia wylatujemy. 
Teraz zaczynamy się zastanawiać, jak rozwiązać sprawę choinki. Chyba złamiemy nasze zasady i ubierzemy ją z początkiem grudnia, bo nie wyobrażam sobie powrotu do domu bez choinki. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz