poniedziałek, 26 października 2009

Jednak ruszyło



Wyjęłam szydełko. Jakoś do tego "narzędzia" mam największe przekonanie. Sięgnęłam po obrobione słupkami kwadraty materiału i postanowiłam zacząć wstawkę z kwiatków. 


Kiedyś zobaczyłam taki bieżnik/serwetkę i zachorowałam na nią:




Postanowiłam, że zrobię coś podobnego, tylko w większym formacie - obrus. Ponieważ mam jakieś blade pojęcie o kolorystyce naszego przyszłego pokoju dziennego, przegrzebałam swoje zasoby materiałów i zaczęłam. 
Jakiś czas temu - dość odległy - raczyłam Was wpisami o cięciu, obrębianiu i obszydełkowywaniu kwadratów. Teraz nadeszła chwila, żeby zająć się tymi kwiatuszkami w środku. 
Dziś zrobiłam i przyczepiłam pierwszy, łącząc tym samym dwa kawałki materiału:





Przede mną pracy ogrom - jakiś milion kwiatuszków, ale też nikt mnie nie pogania, bo nasz własny dom nie zmaterializuje się już w ciągu kilku dni. Zatem, bez zbędnego pośpiechu, a dla przyjemności raczej, będę sobie dłubała te drobinki.


I jeszcze jedno - nasze dziecko dało dwa dni temu pierwszy, namacalny znak swojej obecności. To nie są ruchy oczywiście, ale takie "plumkanie" w brzuchu - tak ja to określam. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz