czwartek, 3 września 2009

Wrażenia



Po pierwszych trzech dniach w szkole, mogę powiedzieć, że dziecko jest zadowolone i szczęśliwe, że spotkało swoje koleżanki i że ma tyle nowych, ciekawych zabaw. 
Ten pierwszy tydzień jest taki bardziej przystosowawczy do szkolnej rutyny. Dzieci uczą się ustawiać w liniach przed szkołą i razem z nauczycielką wchodzić do klas. Panie - w każdej klasie jest dwie nauczycieki - uczą się imion(zwłaszcza, że jest sporo dzieci zagranicznych i imiona czasem są dość trudne), poznają uczniów; wszystko polega bardziej na zabawie niż nauce. 

Po dwóch dniach Małgosia została pochwalona za język angielski; podobno dobrze sobie radzi. W klasie jest jeszcze jedna dziewczynka z Polski, ale na razie się nie poznały, tzn. nie załapały, że są z jednego kraju. Z tego akurat się cieszę. Nie będą przynajmniej na razie rozmawiać po polsku w szkole.

A tu moje dziecko w uniformie:




I jeszcze w sweterku:




Monika rankami już nie ma takiego luzu, bo trzeba zjeść śniadanie, ubrać się i odprowadzić siostrę do szkoły.  



Skończyły się takie zupełnie leniwe poranki, choć przy naszej porze wstawania, jeszcze i tak nie jest źle. Do szkoły idziemy 10 minut, mamy być na 8.45, więc od 7 mamy w sumie sporo czasu.
Tu jednak musze dodać: Małgosia zaczęła dłużej spać - sprawdza się reguła: dzieci zaczynają chodzić do szkoły, to trudniej jest je dobudzić:)) 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz