sobota, 26 września 2009

Powiedzonka



Monika przyswoiła sobie mnóstwo zwrotów, nawet dość skomplikowanych, jak na niespełna dwuipółletnie dziecko. Czasem jednak używa ich w zaskakujących sytuacjach. 

Biegnie do mnie z wyciągniętymi rękami i woła:

- Mamo, ty zyjes! Hula!


Przytula mnie mocno i mówi: 

- Juz cię więcej nie zobacę.


Dziś wędruje sobie po korytarzu z poduszką na głowie i powtarza:

- I spełnią się moje mazenia.


Ponieważ rosną jej piątki, potrafi obudzić się w nocy nieco wściekła:)) Wysuwa wtedy mnóstwo żądań. Jeśli ich nie spełnię(a nie spełniam, żeby nie przyzwyczajać dziecka zbytnio do bycia na jego zawołanie) krzyczy:

- Nie kocham cię! - ale już po chwili słyszę - Tak baldzo za tobą tęśknię.


Potrafi też zadać bardzo logiczne i długie pytanie, np.:

Dlaczego się na mnie zdenerwowałaś rano?



Myślę, że ten cały zasób słownictwa, formułowanie myśli, to dzięki Małgosi, która cały czas jej coś opowiada. I prawdą jest, że dziecko od dziecka uczy się o wiele szybciej, niż od dorosłego. Mimo, że spędzałam z Małgosią mnóstwo czasu, kiedy była niemowlęciem, rozmawiałam, opowiadałam, czytałam książeczki, nie zaczęła tak szybko mówić, a już na pewno nie miała tak bogatego słownictwa. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz