poniedziałek, 14 września 2009

Co dalej...



...w szkole się dzieje? Poprzedni tydzień był troszkę cięższy niż pierwszy. Małgosia do spółki z irlandzkimi koleżankami, zaczęła płakać. Na szczęście opanowałam to przy współpracy dwóch pozostałych mam. Teraz trzy dziewczynki: Evie, Emily i Małgosia, trzymając się za ręce, idą do klasy. Bez płaczu. Oby tak dalej. Oczywiście po powrocie do domu moja córka pyta dlaczego tak wcześnie po nią przyszłam. 

Monika koniecznie pragnie rozstać się z wózkiem. Nie lubi w nim jeździć już od dłuższego czasu. Preferuje większą swobodę. I wszystko byłoby pięknie - bo dlaczego zabraniać dziecku chodzenia, jeśli ono samo chce? - gdyby nie mały problem. Wózek jest mi potrzebny, kiedy robię większe zakupy. Właduję wszystkie rzeczy do bagażnika i już. W najbliższym czasie będę jednak musiała pomyśleć o pożegnaniu z tym użytecznym sprzętem:) Nie na długo jednak...

Dlaczego? 


Ponieważ jestem w drugim miesiącu ciąży. W zasadzie niedługo zacznie się trzeci. Z tego względu czuję niechęć do komputera(mało piszę i prawie nie odwiedzam blogów), a wszelkie robótki ręczne zostały przeze mnie znienawidzone. Niedobrze mi się robi, kiedy patrzę na szydełko, igłę, włóczki.... Wszystko poszło głęboko do szuflad, żeby mnie nie drażnić. Zatem wpisów robótkowych nie ma się co spodziewać zbyt szybko. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz