wtorek, 4 sierpnia 2009

Jarzębina


...i następne korale. 


Można powiedzieć, że u nas sezon koralowy trwa. Wczoraj dziewczyny nazbierały jarzębiny i ładnie ułożyły w koszyku:






Dziś pomogły mi oskubać drobne owocki:





Później zaczęła się najlepsza zabawa:


Gosia nawlekała pojedyncze jagody na nitkę, a Monika przesypywała je w koszyku. 


Młodsza też czyniła próby robienia korali i nawet udało się jej nawlec kilka jagódek i pokłuć tylko dwa czy trzy razy. Potem uznała jednak, że miętoszenie jarzębiny jest ciekawsze i daje więcej radości:










Gosia próbowała być dzielna i zrobiła naprawdę długi kawałek korali:






Jednakże przesypywanie i ugniatanie owoców jej też sprawiało niemałą radość:






Po... sama nie wiem jakim czasie, korale były gotowe i powieszone do wyschnięcia:






Chyba nie musze dodawać, że jarzębinę mam w każdym kącie każdego pomieszczenia? Dodatkowo jest wgnieciona w dywan, kanapę, łóżka i rozsmarowana po podłodze. Cóż... takie są uroki przywlekania do domu wszelakiego zielska.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz