sobota, 23 maja 2009

Dzieciowato



W większości będzie o Monice. 


Otóż kilka dni temu świętowaliśmy skończone 2 latka. Nie było przyjęcia. Tylko ciasto. 



Najważniejsze - taty nie było; musiał wtedy pójść do pracy. Bez niego wszystko było jakieś takie... mniej radosne.




Trzy razy próbowała zdmuchnąć świeczki. W końcu udało się.



Potem obowiązkowe zdmuchiwanie świeczek we dwie i każda z osobna.


I...


...to, co następuje później...




Monika... 


Choć w 16 miesiącu życia zrezygnowała prawie z drzemki w ciągu dnia, zdarza się, że uśnie i to w całkiem zaskakujących pozycjach:



Z nogami wiszącymi 2-3cm od podłogi.



Podobnie, jak starsza siostra, uwielbia malowanie:



kredkami...



farbami...


Tego dnia uznała, że może pomalować sobie buzię:



Podobno była kwiatkiem - tak to określiła.


Loki na głowie pozostają niezmienne i wciąż się kręcą:





Monika i tata to w zasadzie osobny rozdział. Obie dziewczynki uwielbiają ojca, a Monika właśnie weszła w fazę "uwielbienia uwielbień". Gdzie tata? przyjdzie? kiedy? poszedł do pracy? Kiedy dzwoni moja komórka, Monika od razu startuje ze słowami: "daś mi poloźmawiać tlosiećkę?", co bardziej jest stwierdzeniem niż pytaniem.

Tata siada do stołu - Monika już tam jest:






Tata ma też czasem "super" pomysły. Na przykład duże lody:



Dziewczyny są zachwycone. Nawet ściereczki im nie przeszkadzają.



Młodsza ledwie dźwiga loda. Nie zjadła całego, nie zjadła nawet pół. 


Siostry - kłócą się ale są nierozłączne:








Coraz częściej potrafią dojść do porozumienia. Zdarza się jednak, że kłótnie też są ostrzejsze. Nawet do rękoczynów dochodzi. Potem jest płacz, przepraszanie, buziaki... 


Wąchanie kwiatów:



Niemalże każdy nowy kwiat musi być powąchany, obwąchany. Czasem trwa to dość długo, ale potem satysfakcja ogromna.


I ostatnie zdjęcie:






Monika mówi całkiem dobrze. Oczywiście nie wszystko wypowiada wyraźnie, ale za to posługuje się całymi zdaniami. Któregoś ranka pośród naszej zabawy, nagle stwierdziła: "koniec takiej zabawy". 
Lubi powtarzać wierszyki. Ostatnio popularne jest: "Wlazł kotek na płotek" i - może niezbyt na czasie ale za to uwielbiane - "Hu hu ha, nasza zima zła". Wszystko to zasługa Gosi, która ją mobilizuje i ostatnio usłyszałam, jak młodsza usiłowała śpiewać "Twinkle twinkle little star" - ukochaną piosenkę Małgosi(moja starsza córka zaśpiewała ją przed wszystkimi dziećmi w przedszkolu -dowiedzieliśmy się później o tym od pani).

Po tych dwóch latach jestem zaskoczona tym współgraniem dwójki dzieci. Ciągle zadziwia mnie starsza - próbując być doroślejsza niż jest i młodsza - próbami doganiania siostry. 
Dzień powszedni z nimi dwiema czasem jest ciężki. Myślę jednak, że z jednym dzieckiem pracy ma się tyle samo, a może nawet więcej. Sprawdziły się słowa Irlandek, które zapewniały mnie, że jak tylko niemowlę podrośnie, to będzie mi lżej, łatwiej, prościej... Nie wierzyłam im. Miały rację.

 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz