poniedziałek, 30 marca 2009

Po spacerze




Nie był to może najpiękniejszy dzień ale byłyśmy z dziewczynkami na spacerze nad Barrow. Po drodze udało mi się pstryknąc kilka fotek, co przy udziale dwóch skręconych dzieci, nie jest takie proste.

Najpierw były fiołki:



Tak, jak na nie przystało, schowały się pod drzewami. Ponieważ jednak było ich całkiem sporo, nie sposób ich nie zauważyć.


Potem tarniny, których całe mnóstwo rośnie nad rzeką:



Powoli zaczynają rozwijać kwiaty.


A po drugiej stronie rzeki - bazie:



Co prawda już tylko żółcą się, ale wyglądały uroczo.


Ze spaceru "przytargałyśmy" do domu kilka gałązek, które włożyłyśmy do wazonu:



Dziś też wyjęłam pierwszą wielkanocną kartę!


Z krótkich gałązek powstał mały bukiecik w koniakówce:





A dziewczynki oczywiście mają swój:


Całe szczęście fiołki zerwały tuż przed przyjściem do domu, więc nie pogubiły ich.

A to goździki sprzed ponad tygodnia:



Nawet nie myślałam, że tyle wytrzymają, bo bardzo często te dwukolorowe szybko padają powalone chorobą.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz