czwartek, 26 marca 2009

Coś za mną chodzi




Coś, co ma związek z wiosną, ze zmianami. Ponieważ poszaleć nie mogę, postanowiłam, że uszyję nowe ubranka na poduszki. 
Z zapasów wyciągnęłam kupione niegdyś sari(mam ich jeszcze około 10 sztuk, czekających na swój czas) i pocięłam na odpowiednie kawałki:



Dwie poduszki dostaną poszewki z takim motywem...



... jedna z takim - nieco większym, a jeszcze jedna będzie gładka, bez haftów.
Dodam tylko, że kolor na zdjęciu odpowiada temu właściwemu. 

Póki co, przyfastrygowałam materiał do spodniej warstwy, wykrojonej ze starego, białego obrusa. Ma to na celu wzmocnienie całości. Generalnie dość ciężko mi się pracuje z tego typu materiałem, ponieważ jest niesamowicie śliski. Poza tym nie mam aż takiej wprawy w szyciu. 


Wzięłam też szydełko do ręki. Tym razem napaliłam się na takie cudo:






Oczywiście do koszyka wielkanocnego.



Ciekawe czy efekt końcowy też mnie rozczaruje?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz