sobota, 17 stycznia 2009

Zaczęło się




Jest połowa stycznia i u nas zaczęły się ponure deszczowe dni, pełne wiatrów, które wieją z ogromną siłą. Listopad i grudzień nie były złe - przynajmniej w tej części Wyspy, w której my mieszkamy. Czasem popadał deszcz, jednak umiarkowanie. Powiał wiaterek, ale malusi... I było tak jeszcze na początku stycznia. Ale od tygodnia zła pogoda zaczęła się przeplatać na zmianę z piękną. Tak, bo oprócz ponurych, mokrych dni mamy też piękną aurę. Zaczyna być ciepło(kilka dni dało chodzić się w delikatnym sweterku narzuconym na cienki bezrękawnik), słońce świeci przepięknie, zieleń wydaje się bardziej zielona, a do tego... śpiew ptaków. Wczesnymi rankami, jeśli tylko pogoda dopisuje, ptaki zaczynają swoje  głośne trele - od razu wiadomo, że już im cieplej. Dzięki tej muzyce łatwiej mi znieść gorszą pogodę - oczyma wyobraźni już widzę wiosnę, którą zwiastuje rozkrzyczane ptactwo. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz