sobota, 31 stycznia 2009

Przedwyjazdowo




Walizki spakowane już od dwóch dni, a jedna nawet wczoraj wyjechała z domu. Już tak mamy, że przynajmniej jeden duży bagaż wozimy do przechowalni na lotnisko 1-2 dni wcześniej. To znaczy Plunket wozi, nie my:)
Dzięki temu nie mam obaw, że o godzinie 4.30 rano, kiedy podjedzie taksówka, okaże się, że wejdzie albo walizka, albo wózek. 

Pakowanie poszło sprawnie - godzinka lub mniej i wszystko było na miejscu. Mam nadzieję, że "suweniry" nie zostaną zniszczone. Opakowałam je w kilometry folii ochronnej ale z bagażami różnie bywa...

Natomiast wczoraj udałam się z obiema dziewczynkami do lekarza - obie chore, a na dokładkę ja też. Także lecimy do PL z antybiotykami i z chorobą. Kto jest delikatniejszy, raczej nie powinien się z nami spotykać.


Jutro postaramy sie położyć wcześniej, choć położyć, to nie znaczy usnąć. 

A od poniedziałku zaczynamy nasze wakacje. Musimy nazbierać sił, bo po powrocie czeka nas - być może - kilka zmian w życiu. Poważnych zmian.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz