środa, 31 grudnia 2008

Zamykam rok...






...zaczynając nowe prace.
Jakoś wsiąkłam w szaliczki, szaliki robione z mięciutkiej włóczki: mieszanki akrylu z czymś tam.


Pierwszy zaczęłam z fioletu:



Robiony szydełkiem...


...według tego schematu:






Drugi robiony jest z białej włóczki, która w zasadzie ma taki dziwny odcień(chyba niektórzy nazywają to wanilią?). Dziergam go na drutach niesamowicie prostym wzorem:







Wzór podoba mi się niesamowicie!


I jeszcze pokażę, jak ostatecznie zapakowałam bombki dla Plunketa:


Koszyk był opleciony wstążką z motywami bożonarodzeniowymi, zawiązaną w kokardę na szerszym boku. To niebieskie, to delikatna bibułka, która robiła za tło i zabezpieczała bombki.


I to na tyle w tym roku.

poniedziałek, 29 grudnia 2008

Odleżały swoje...








...i nadszedł ich czas. Zrobiłam dwa szliczki. Do jednego przymierzałam się od roku, a drugi leżał zaczęty prawie dwa lata.

Oto pierwszy:






To chyba modyfikacja szaliczka boa. Układa się bardzo ładnie i nawet przyszło mi do głowy, żeby zrobić kolejne okrążenie - tak poza schematem. Być może zrobię jeszcze jeden i wtedy spróbuję. Szaliczek jest dość włóczkochłonny, choć nie jestem w stanie określić ile jej wykorzystałam. Na pewno dużo.


Kolejny to typowy szaliczek boa, który kiedyś już tu sie pojawił:






Jest to tzw. "robótka po przejściach", bo zaczęłam szydełkowanie, doszłam do pewnego etapu, skończył się moher. Nie byłam w stanie dokupić identycznego. Porwałam się na prucie i po pierwszych próbach ochłonęłam. Robótka poszła w kąt nabierać mocy i czekać na pomysł.
Jakiś czas temu od Artura babci dostałam włóczkę - tę brązową(najpierw musiałam ją odzyskać z poncza). Ponieważ była puszysta, pruło się ją ciężko, ale dzięki doświadczeniu zdobytemu na niej, moherek poszedł szybciutko.

Następnie połączyłam obie włóczki, robiąc to w kolejności:
1 rząd słupków - moher(tu jest on mało widoczny)
2 rząd słupków - brązowa nić
3 rzad półsłupków - moher
4 rząd półsłupków - błyszcząca włóczka w kolorze moheru


I jeszcze zdjęcia na koszyku:









Po złożeniu niebieski wygląda tak:



...i jest gotowy do wysyłki.

Zakończenie




Nieuchronnie zbliża się czas, kiedy stary kalendarz zastąpimy nowym. Niektórzy cieszą się, że kończy się rok, który dla nich był niezbyt dobry, inni wprost przeciwnie. Niezależnie od tego, prawie każdemu przemknie przez głowę: co przyniesie mi rok 2009?




Życzę Wam abyście świetną, niezapomnianą zabawą weszli w Nowy 2009 Rok!
Życzę aby przyniósł on wszystkim nam dobre dni, aby każdy dostał to, co cieszy go najbardziej. 

Anna





U mnie na zakończenie roku zakwitło przepiękne Hipeastrum sp. znane jako amarylis(choć to błędna nazwa). Na razie jest tylko jedno, czerwone, ale za około dwa tygodnie spodziewam się rozkwitu białego. Tymczasem:











piątek, 26 grudnia 2008

Dzieciowato, świątecznie....




W sumie nie wiem od czego zacząć. Święta mijają, prawie minęły. 

Pogodę mieliśmy zupełnie "niebożonarodzeniową" ale normalną, jak na warunki Irlandii.
Było całkiem przyjemnie, zważywszy że to grudzień. Nawet nie padało. Tylko troszkę pomżyło ale na to wystarczyły płaszczyki:







W Wigilię na moim stole królowało piękne dzieło Splocika:






Pod choinką - ubieraną w dzień Wigilii - leżały karty z życzeniami z Polski, z Irlandii i kilku innych krajów:



W tym roku było ich dużo... 



Po kolacji wigilijnej dzieci zajęły się swoimi prezentami:



Monika ukochała w tym roku psy wszelkiej maści. Gosia natomiast zamówiła sobie u mikołaja trąbkę(to był najważniejszy i najbardziej ukochany prezent, choć niekoniecznie przypominał ten zamówiony; najważniejsze, że wydaje odpowiedni dźwięk).


Choinka była ulubionym tłem do zdjęć:



Dzięki temu, w chwili obecnej, stoi lekko przechylona, bo dziewczynki "telepotały" nią na wszystkie strony.


Ciąg dalszy zdjęć pt. "choinka i ja":









Ponieważ Monika wyjątkowo "zgodziła się" pozować, kilka fotek:



Ostatnio polubiła kucyki; chce, żeby je robić każdego dnia.

Lubi też towarzyszyć tatusiowi:



...nawet, jeśli on pochłonięty jest grą. Stoi przy krześle i tylko czasem pyta: "cio to?"

A tu zdjęcie z mamą, w zasadzie z kawałkiem mamy:



Słodki buziak

środa, 17 grudnia 2008

...




Dziś zrobiłam kilka fotek przy świetle dziennym. To ostatni dzwonek, ponieważ bombki niedługo zmieniają właścicieli.




















I jeszcze kilka zdjęć błyskotek w zbliżeniach:













A do Świąt coraz bliżej...


Dwa dni temu dotarła do nas pierwsza karta z Polski:



Takie tam






Dziś zrobiłam kilka fotek przy świetle dziennym. To ostatni dzwonek, ponieważ bombki niedługo zmieniają właścicieli.




















I jeszcze kilka zdjęć błyskotek w zbliżeniach:













A do Świąt coraz bliżej...


Dwa dni temu dotarła do nas pierwsza karta z Polski:



sobota, 13 grudnia 2008

Wszyscy mają...







  • ...a my nie. Czego jeszcze nie mamy? Choinki. Ubranej choinki. 

    Tutaj już od początku listopada zaczęły się pojawiać świątecznie udekorowane wystawy. Na początku grudnia nasi polscy znajomi "złamali się" i też ubrali choinkę. Potem kolejni. Gosia chodzi po ulicach, wydaje dźwięki mniej więcej takie: "Ooo! Zobacz!", "Ach, jaka piękna!" i bez przerwy pyta "dlaczego u nas jeszcze nie ma choinki?"

    Nie ma i nie będzie przez długi czas. Artur wyraźnie powiedział, że ubieramy w Wigilię i tak na pewno się stanie. Może 2-3 dni wcześniej rozłożymy ją i zawiesimy światełka. Może... 


    Póki co, w jednym oknie zawisły ozdoby:





    I nad jednymi drzwiami:



    jakość zdjęcia fatalna - trudno.


    I jeszcze "nibysopelki" na lampie:



    Tu może nie wyglądają atrakcyjnie, ale kiedy w dzień świeci słońce albo wieczorem lampa, pięknie się iskrzą. I to właśnie podoba się Gosi.


    Pomalowałam pierwsze dwie bombki:



    To jedne z niewielu szklanych w naszym domu. Zakupiłam je zupełnie czyste, miałam tak zostawić, a potem coś mnie naszło. Teraz czeka jeszcze 4 w kolejce. Tylko zdjęcia chyba zrobię na dworze, bo na tych niewiele widać.


    A wieczorami, a w zasadzie od późnego popołudnia, zapalam świece. Kto znał mój blog wcześniej wie, że świece lubię:)







    nawet jelonek trochę "skacze" na latarence, która stoi obok:)



poniedziałek, 8 grudnia 2008

Robótki



Mój "niebieski wąż" powoli zmienia postać. Wczoraj wyglądał mniej więcej tak:





I jeszcze w zbliżeniu:


Może niektórzy wiedzą już co to będzie?


Przy okazji robienia bluzeczki wykończonej pikotkami, spróbowałam też mądrego sposobu zrobienia tychże pikotków(czy pikotek?) czyli: nawlekam brzeg robótki na drugą parę drutów, podwijam go i przerabiam jednocześnie z obecnie robionym rządkiem. Zamotałam wszystko? To dodam zdjęcia.

Oczka na dwóch parach drutów wyglądają tak:





A tu już w trakcie robienia:



Pikotki faktycznie wychodzą ładnie, pod warunkiem, że mamy równo nabrane oczka na dodatkowym drucie. I to, według mnie, jest najtrudniejsze w tym wszystkim - przynajmniej w tej chwili tak uważam.


Z robótek to na razie tyle. 



Za to niedawno kupiłam sobie dwie małe filiżaneczki...



...z takim sympatycznym wzorkiem. 


One są naprawdę małe( bo przeznaczone na espresso), tylko przy zbliżeniu wzoru wydają się wielkie i solidne. Samotna filiżanka na naszym małym stole wygląda na bardzo małą.




A w tle... nowy nr Simply Knitting - zawiera dwa ciekawe projekty, za które na pewno bym się zabrała gdyby nie:

1. Przygotowania do świąt.

2. Dzieci, które wymagają mojej uwagi.

3. Kilka zaczętych robótek.