piątek, 26 grudnia 2008

Dzieciowato, świątecznie....




W sumie nie wiem od czego zacząć. Święta mijają, prawie minęły. 

Pogodę mieliśmy zupełnie "niebożonarodzeniową" ale normalną, jak na warunki Irlandii.
Było całkiem przyjemnie, zważywszy że to grudzień. Nawet nie padało. Tylko troszkę pomżyło ale na to wystarczyły płaszczyki:







W Wigilię na moim stole królowało piękne dzieło Splocika:






Pod choinką - ubieraną w dzień Wigilii - leżały karty z życzeniami z Polski, z Irlandii i kilku innych krajów:



W tym roku było ich dużo... 



Po kolacji wigilijnej dzieci zajęły się swoimi prezentami:



Monika ukochała w tym roku psy wszelkiej maści. Gosia natomiast zamówiła sobie u mikołaja trąbkę(to był najważniejszy i najbardziej ukochany prezent, choć niekoniecznie przypominał ten zamówiony; najważniejsze, że wydaje odpowiedni dźwięk).


Choinka była ulubionym tłem do zdjęć:



Dzięki temu, w chwili obecnej, stoi lekko przechylona, bo dziewczynki "telepotały" nią na wszystkie strony.


Ciąg dalszy zdjęć pt. "choinka i ja":









Ponieważ Monika wyjątkowo "zgodziła się" pozować, kilka fotek:



Ostatnio polubiła kucyki; chce, żeby je robić każdego dnia.

Lubi też towarzyszyć tatusiowi:



...nawet, jeśli on pochłonięty jest grą. Stoi przy krześle i tylko czasem pyta: "cio to?"

A tu zdjęcie z mamą, w zasadzie z kawałkiem mamy:



Słodki buziak

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz