sobota, 8 listopada 2008

Dzieciowato i jesiennie



Nie wiem czy pokazywałam już, jak moje dwie pociechy siedzą przy jednym, małym - za małym dla nich obu - stoliku:



Będą się cisnąć, przepychać, nawet płakać ale nie zejdą:)


A tu kolejna zabawa, która najczęściej jest wspólna i podczas której toczą boje - niekiedy zaciekłe, do pierwszych łez:



Monia ma w rączkach dwa ludziki, którymi "chodzi" po domku i okolicach i coś im opowiada, czasem śpiewa. 




Przez okno też można wchodzić, prawda?

Ta zabawa jest jednym z przykładów, jak Monika naśladuje Gosię. Wiele razy nie rozumie co robi ale papuguje. Ostatnio zaczęła przynosić mi skarby "na niby", pokazywać, że w korytarzu jest wilk lub potwór, którego obie się boją i przed którym uciekają, itp.

Od 3 miesięcy Monika nie śpi w ciągu dnia. Tylko czasem pada, kiedy jest wyjątkowo zmęczona. Na początku byłam tym bardzo zaskoczona, bo niespełna półtoraroczne dziecko i nie ma ani jednej dziennej drzemki! Teraz już przywykłam. Niemniej jednak miło, kiedy mam taki widok przed oczami:



Nieodłączny miś:)






Ponieważ ostatnio mieliśmy wyjątkowo ładną pogodę - jak na tutejsze warunki - zrobiłam kilka zdjęć podczas spaceru:











Liście, liście! Wszędzie liście, które szeleszczą tak zachęcająco, które bierze się garściami, po których się biega...




Trochę zieleni też mamy.




I oczywiście jesienne bukiety, które zbierają obie i wręczają każdemu. Nie tylko nam, rodzicom ale także osobom, z którymi rozmawiamy. Sąsiedzi wracają do domów z pękami żółtych liści, czasem z gałązkami lub patykami:) 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz