piątek, 7 listopada 2008

Coś, co czekało...




... cierpliwie od ponad roku. 

Dwa dni temu wyciągnęłam maszynę do szycia:




...i skończyłam zawieszki nad drzwi w naszym korytarzu:





Ponieważ nad każdymi drzwiami mamy okienko, w sypialniach zawsze było jasno, kiedy ktoś zaświecił światło na korytarzu albo w łazience. "Zmontowałam" takie niby zasłonki - na wysokość okienka i ponad rok czekały na doszycie tego białego marszczenia. W końcu się doczekały:)

Pracy było na pół godzinki - zasłonek sztuk 8.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz